Prawie 400 tys. zł straciła mieszkanka z okolic Ostrołęki, która poznała w sieci mężczyznę – jak się później okazało, bardzo boleśnie dla niej, internetowego oszusta. Pieniądze jakie od niej wyłudził pochodziły częściowo z kredytów, sprzedaży działek leśnych i od członków rodziny, którym zabrała pieniądze bez ich wiedzy.
64-letnia kobieta zgłosiła się do Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce wczoraj (poniedziałek, 19 stycznia). Składając zawiadomienie o oszustwie na na znaczną kwotę poinformowała, że w lutym ubiegłego roku za pośrednictwem jednego z popularnych portali społecznościowych nawiązała kontakt z nieznanym mężczyzną. Zeznała, że rozmawiała z nim często, a rozmowy sprawiały jej przyjemność.
– Mężczyzna stopniowo zdobywał jej zaufanie, wpływał na emocje i wzbudzał współczucie. Po pewnym czasie zaczął informować kobietę o swoich rzekomych problemach finansowych, braku pieniędzy na bieżące potrzeby, jedzenie oraz leczenie. 64-latka zaczęła przekazywać mu pieniądze. Kupowała karty podarunkowe, początkowo na mniejsze kwoty, a z czasem coraz wyższe, nawet po 35 tysięcy złotych. Po zakupie kart zdrapywała zabezpieczenia i przesyłała kody mężczyźnie, który w ten sposób wypłacał środki. Na polecenie oszusta kasowała korespondencję oraz niszczyła karty. Kiedy zabrakło jej własnych oszczędności, zaczęła zaciągać kredyty. Łącznie zaciągnęła 9 pożyczek na kwotę kilkudziesięciu tysięcy złotych. Sprzedała działki leśne za ponad 200 tysięcy złotych. Pieniądze ze sprzedaży również przekazała internetowemu znajomemu w formie kodów z kart podarunkowych – relacjonuje Elżbieta Edyta Łukasiewicz, Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce. –
Kobieta przekazała internetowemu znajomemu oszczędności członków najbliższej rodziny oraz pożyczyła kilka tysięcy złotych od innych członków rodziny. Łącznie mieszkanka Ostrołęki straciła blisko prawie 400 tysięcy złotych.
– Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce po raz kolejny zwraca się z apelem do mieszkańców miasta Ostrołęki oraz okolic o zachowanie szczególnej ostrożności w przypadku nawiązania kontaktów za pośrednictwem sieci Internet. Nigdy nie mamy pewności, kogo poznajemy i kto znajduje się z „drugiej strony”. Nie znamy też zamiarów ani intencji osób poznanych w Internecie. Przekazujemy im informacje o nas, mówimy o naszych osiągnięciach i porażkach. Często są to osoby, które grają na naszych uczuciach i emocjach. Małymi kroczkami zdobywają nasze zaufanie, a potem wykorzystują naszą lekkomyślność i wiarę w ludzi. Nie można bezgranicznie zaufać osobie, którą poznaliśmy „on line” – apeluje pani rzecznik.
Red
Fot. pixabay.com/Zdjęcie ilustracyjne


