Z reguły przez komin do wnętrza domu wpada we Wigilię św. Mikołaj. W Zambskach, pow. pułtuski, postanowiła naśladować go… sowa. Wpadła do komina leśniczówki.
– Do komina budynku wpadła sowa, prawdopodobnie szukając schronienia. Dzięki czujności Pani leśniczy i szybkiej interwencji udało się uratować ptaka. Po delikatnym wydobyciu z komina sprawdzono stan zdrowia sówki – była lekko osmalona i wyczerpana, ale poza tym cała i zdrowa. Po odpoczynku i nawodnieniu została wypuszczona z powrotem na wolność, gdzie od razu odleciała w stronę lasu – relacjonowało w mediach społecznościowych Nadleśnictwo Pułtusk. –
Sowy często szukają schronienia w zacisznych i ciemnych miejscach – niestety czasem takimi „kryjówkami” wydają im się otwarte kominy. Wpadnięcie do wnętrza to dla nich ogromne zagrożenie, dlatego warto zadbać o odpowiednie zabezpieczenia.
Leśnicy radzą jak zabezpieczyć komin.
Załóż specjalną siatkę lub metalową kratkę kominową – przepuszcza dym, ale nie pozwala ptakom ani innym zwierzętom dostać się do środka. Regularnie sprawdzaj stan zabezpieczeń, szczególnie po silnym wietrze lub burzy. Jeśli korzystasz z komina rzadko – warto go tymczasowo zakryć. W okolicy budynków warto montować budki lęgowe – dzięki temu sowy wybiorą bezpieczne miejsce do odpoczynku zamiast komina.
Dbając o tak proste rzeczy, możemy uratować wiele dzikich zwierząt przed niebezpieczeństwem – i uniknąć niespodziewanych „gości” w domu.
Red
Fot. Nadleśnictwo Pułtusk/FB


